Artystycznemu rozpasaniu mówimy nie
Fascynują mnie ludzie których, mimo iż narażają się na niepoważne traktowanie, przeświadczenie o własnej misji naprawiania świata pcha do coraz to ciekawszych pomysłów na walkę. Z kim? Zasadniczo ze wszystkimi., byle znanymi. Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie niegdysiejszy poseł na sejm RP Ryszard Nowak, wraz z Ogólnopolskim Komitetem Obrony przed Sektami.
Nie będę tu jednak zajmował się zawiłą drogą polityczną naczelnego wroga sekt (i wegetarianizmu). Swojego czasu wypłynął na światło dzienne jego pomysł stworzenia listy zespołów propagujących treści satanistyczne. Pomysł średnio wypalił a mi niestety nie udało się wywołać pana Nowaka do tablicy. Chociaż ten z artykułem się zapoznał, przyznał mi rację (!), ale już kontrargumentów do mojej tezy o śmieszności pomysłu nie wysunął. Jego prawo. Zajmował się i zajmuje on obecnie nieustannymi próbami blokowania koncertów zespołów, które według niego nie trzymają się jedynie słusznej linii myślenia. I o ile artyści, którzy treści satanistycznych nie wyrażają, mogli spać spokojnie (chociaż z drugiej strony, Ci którzy do czynienia z panem Nowakiem mieli, mogli zacierać ręce i liczyć na większe wpływy z koncertów – taka to rola darmowej reklamy), o tyle teraz już nikt swojej przyszłości pewien być nie może.
Najpierw pan Ryszard postanowił oprotestować koncert Pei (zbieżność imion przypadkowa), motywując to w następujący sposób
“Nie przeprosił tego chłopaka(chodzi o koncert z Zielonej Góry i 15-latka -mój dopisek) czyli tak jakby w ogóle nie przeprosił – twierdzi Ryszard Nowak, przewodniczący komitetu. – My z kolei nie chcemy być posądzani o to, że widzimy zło tylko w sektach, a nie widzimy go gdzie indziej. To, co zrobił Peja to czysty bandytyzm, a dla bandyty wszystkie sceny w tym kraju powinny być zamknięte.”
Jak więc widać, postanowił szef Komitetu Obrony przed Sektami, poszerzyć działalność. Jako że sataniści przestali mu wystarczać (ileż z drugiej strony jest ich w tym kraju), teraz będzie walczył z bandytami, oraz – to wiadomość z dzisiaj- ze scjentologami ( koncert w kościele na którym ma wystąpić Chris Corea). I naszła mnie taka konkluzja, że smutne musi być życie kulturalne pana Nowaka. Bo jak tak zaczniemy szperać w biografiach znanych artystów, to porażą nas informacje jakimiż to, religijnymi wywrotowcami byli i są. Bo weźmy na przykład takich ateistów. Zappa, Bergman, Lem, Eco, Gombrowicz. Ani posłuchać, ani pooglądać, ani… poczytać. Dramat. Jak rozumiem światem idealnym był by taki, gdzie treści humanistyczne zatrzymałyby się na prostym, bogobojnym spuszczaniu głowy w geście modlitwy. Gatunkowo królować powinny misteria, moralitety i miracle. Jakież smutne musi być życie człowieka walczącego z ogólnym hedonizmem i antyreligijnym rozpasaniem współczesnych artystów.
