Ef

Kawa, papierosy, pogaduchy

Dla takich, co lepiej wiedzą

koncertPolski gust muzyczny to dno, wieś i komercyjna papka. Jej piękne czarne oczy na ściernisku, gdzie to będzie kiedyś San Francisco. Żadnej komunii dusz, prosty zwykły logiczny ciąg: Pieniądz – artysta – słuchacz. Nic pomiędzy, nic pod. Taki to obraz starają się nam przekazać internetowi znawcy tematu Kultury. Co ciekawe, często podkreślają, że nie znają tej muzyki dla plebsu, ale przecież tego się nie da słuchać i oni nie rozumieją, co w tym ciemny lud widzi. Zawsze mnie zastanawia co w takich „znawcach tematu” śmieszy najbardziej.  Przekonanie o własnej wyższości, czy kompletna ignorancja dla muzyki, która nie jest nawozem dla wyższych celów, choćby takich jak naprawienie pustego intelektualnie świata.

Idea muzyki dla mas, że tak sobie ją pozwolę nazwać, jest prosta niczym myśl polityczna Samoobrony. Ma nas przede wszystkim bawić. To czy będzie nas zmuszać do myślenia, czy wielkich czynów jest jakby mniej istotną sprawą. Czas muzyki zaangażowanej dobiegł końca. Może jest to drastyczne założenie, ale oparte na prostym prawie, że popyt rodzi podaż. Kiedyś muzyka była przejawem buntu wokół otaczającego nas świata. W szarej i obłożonej nakazami i zasadami rzeczywistości, stała się nośnikiem wolności. Wyzwolenia, które tworzyło nowe idee, bo taka była potrzeba. Świat się jednak unormował, rewolucjoniści albo nie żyją, albo ciężko pracują w korporacjach by utrzymać rodziny (poza pewnymi wyjątkami, o których nie zapominam, bo i nie dają o sobie zapomnieć). Nikt już nie mówi co mamy robić,a tacy co lepiej wiedzą, traktowani są z przymrużeniem oka. Spełnił się mokry sen punkowców. Anarchia intelektualna i ideowa stała się faktem. I tu zgadzam się ze wspominanymi wcześniej Znawcami. Z tą jednak subtelną różnicą, że mi to kompletnie nie przeszkadza.

Czy to, że ktoś lubi bawić się przy najnowszych hitach polskiej sceny dance, od razu musi znaczyć, że jest śliniącym się i nie potrafiącym myśleć panem w dresie? Nie. A takie założenie to podstawowy błąd Znawców. Otaczają ich rzesze prostych ludzi, którzy nie potrafią pojąć idei muzyki intelektualnej, przez co nie są dla ekspertów kimś wartym uwagi. Z drugiej jednak strony, przemawia przez nich żal (?), że rząd tych dusz oczy zwrócone ma niekoniecznie w ich stronę. Nie wielbią jego znajomości tematu i obycia muzycznego. Słowem, za nic ma jego pyszne i jednocześnie wykwintne elaboraty o naprawie gustu Polaków.

Znawcy tworzą więc swoje enklawy elitarnych degustatorów muzyki jedynie słusznej. Duszą się we własnym sosie, nie przepuszczając choćby odrobiny świeżego podejścia. Nie od dzisiaj przecież wiadomo, że jak zasieje się ferment, zawsze pojawi się ktoś, kto strąci Znawcę z piedestału.  Zastanowić się należy, kto wykazuje się większą ignorancją? „Prosty lud” nie potrafiący zrozumieć wielkości TEJ jedynie słusznej muzyki, czy nasz ekspert zaimpregnowany swoim poczuciem wyższości i dydaktycznej misji. A może boli to, że choć historia udowadnia iż prostym ludem łatwo kierować, im się to nie udaje?

Ja nie krzyczę, że chcę równości, zrozumienia dla wszystkich. Ja szepczę ironicznie i z przymrużeniem oka. Nie bądźmy nadęci. Może  po prostu bawmy się muzyką, śpiewajmy ją przy goleniu, wypisujmy na murach – co ciekawsze liryki, a nie dorabiajmy do niej wydumanej i niepotrzebnej ideologii? Taka prosta zasada, wyśpiewana kiedyś przez Jaggera.  „I know it’s only rock&roll, but I like it”

Tagged as: ,

Leave a Response