Ef

Kawa, papierosy, pogaduchy

Mam… talent?

Skończył się, ponoć największy, program w telewizji. Druga edycja Mam Talent dobiegła końca. Kurz bitewny opadł, piękne słowa (”ach, chciałbym podziękować rodzicom, dziadkom, pradziadkom”, “nie spodziewałem się wygranej”, “Ja?? Naprawdę ja??” )  zostały wypowiedziane. Czas na podsumowanie. Smutne ono jednak będzie.

Cóż więc wprowadziło mnie w taki depresyjny nastrój? Osoby, które stanęły na pudle. Okazało się, że talent talentem, ale trzeba jeszcze potrafić wzruszyć, albo tandetnie dać się wyzuć ze swojej prywatności.  Oglądając odcinek finałowy przede wszystkim miałem wrażenie, że kogoś tam brakowało. Mowa o Annie Gogoli. Może na gwiazdę w dzisiejszym rozumieniu nie wygląda (w końcu zamiast brylować i mówić o tym, że jest wielkim talentem i dziw aż, że nie została jeszcze zauważona, jest zwykłą kobietą z ludu – co akurat jest komplementem), to w przeciwieństwie do paru wokalistek którymi się lud zachwyca, ma świetny wokal. Mam jednak wrażenie, że “utonie” ona i zostanie zapomniana. Szkoda mi też Anki Teliczan. Bo głos ma, tylko jakoś tak dobór repertuaru mnie nie przekonuje. Dość jednak sentymentów.

Pan Martinez, nie przekonał mnie ani w półfinale (rzewnie zawodząc Bocielliego), ani w finale. Miałem wrażenie, że najzwyczajniej w świecie, zmasakrował “Final Countdown”. Nie ten głos i ruch sceniczny jakby pajacem podszyty. O braciach Legun powiem krótko. Głos jest, ale uczuć zero. Inna sprawa, że ludzie od zawsze za zafascynowaniem patrzyli na mężczyzn śpiewających wysoko. Ciężko określić, czy z pewnej zjawiskowości takich głosów, czy ze zwykłej litości. Nie zmienia to faktu, że publikę kupili. No i pan akordeonista. Talent ma, tego mu nie zabiorę. Ma jednak coś więcej. Doskonałe wyczucie ludzi. Wie co zagrać, aby ludzi poruszyć. Poza tym łatwiej nam identyfikować się z ludźmi, którzy są zwykli w swoich zachowaniach. Tak to właśnie wygrywa się esemesowe głosowania.Smutne jest to, że w tym programie od talentu ważniejsza jest patetyczność, pozorny dramat wyborów, ludzkie łzy, oraz prokurowana przez nie oglądalność. Wiem, wiem, taki jest showbiznes.

Litościwie przemilczę sztuczność i żarty prowadzących.

A teraz czas na trzecią edycję. I jeśli weźmie w niej udział 12-letnia Katarzyna Sawczuk, to sprawa wygranej właściwie powinna być rozstrzygnięta już w eliminacjach. Jest młoda, więc wzbudza odruch automatycznego wysyłania smsa na tak utalentowane dziecko. Po drugie ma już pewne obycie “sceniczne” co widać. Po trzecie, ma głos. I to naprawdę dobry.

Tagged as: , ,

Leave a Response